piątek, 3 lutego, 2023

Higiena psychiczna

Sprawianie sobie przyjemności popłaca

Dlaczego sprawianie sobie przyjemności popłaca? Wszyscy chcemy mieć dobrą pamięć, szybko myśleć, tryskać kreatywnością, znajdować skuteczne rozwiązania i generować pomysły, zachowując przy tym spokój w sercu i żołądku. Czyżbym opisała właśnie opisała intelektualne niebo?

A jednak… często pracujemy bez wytchnienia, natomiast gdy skusimy się na jakąś przyjemność, czas wyłącznie dla nas, okupujemy ją wyrzutami sumienia.

A jednak… o ile pamiętamy jeszcze jako tako o własnym ciele (mycie mamy ogarnięte, coś o odżywianiu i siłowni), to zrobienie czegoś dla higieny umysłu nigdy nie mieści się w grafiku.

A jeśli nawet mamy wybór między dniem wypchanym po brzegi zadaniami a chwilą odpoczynku, to ta chwila, jakoś nie nadchodzi.

W taki oto sposób pozbawiamy się zasobów kognitywno-emocjonalnych niezbędnych do utrzymania sprawności poznawczej, o której marzymy.

Z zasobami poznawczymi jest tak jak z zasobami fizycznymi. One po prostu się kończą w dziennych rozrachunku. I jest to stres dla organizmu.

Zrób sobie przerwę

Jeśli w ciągu dnia przetwarzasz za dużą porcję informacji nie robiąc przy tym przerw, to jest to źródło stresu dla Twojego organizmu.

Czym to skutkuje?

zwiększoną podatnością na stres (bodźce neutralne interpretujesz jako wrogie stresory, szybciej się odpalasz i wybuchasz, gdyż Twoja wyporność emocjonalna jest zmniejszona),

– mniejszą kreatywnością – organizm w stresie zajmuje się walką o przetrwanie, dlatego odcina się od wyższych funkcji intelektualnych, realnie odcina dostęp do kory przedczołowej i, dlatego trudniej w stresie generować świeże pomysły,

– roztargnieniem – zapominaniem, pomyłkami, gubieniem rzeczy – w stresie, mózg myśli tylko o tym, by przeżyć, dlatego pozwala sobie pominąć niuanse,

obniżoną odpornością – w stanie przeciążenia, cała para idzie w pompowanie adrenaliny i kortyzolu, mózg nie wkalkulowuje w swoje procedury ocalenia Ciebie przez śmiercią działania układu odpornościowego. Dlatego, gdy dajemy się przytłoczyć zadaniami, jesteśmy podatniejsi na infekcje.

Wyspy szczęścia

Co robić, by się nie dać wykończyć obowiązkom, zadaniom i potrzebom innych?

Trzeba stworzyć sobie w ciągu dnia wyspy szczęścia, albo jądra przyjemności.

Takie momenty pełnej radości, tylko dla siebie. Warunkiem ich działania jest odczuwanie przyjemności, a nie wyrzutów sumienia.

Od dawna wiadomo, że tylko radosna i szczęśliwa kobieta jest wspaniałą partnerką i cudowną matką. A jednak większość kobiet myśli, że maksymalne dociskanie samej siebie, odhaczanie wszystkich punktów z listy i prowadzenie zorganizowanego domu, da rodzinie szczęście.

Relacje partnerskie czy rodzinne nie są wojskowymi operacjami wojskowymi, dlatego spinanie wszystkiego logistycznie na 100%, nigdy ale to przenigdy nie da 100% dobrostanu jej członkom. Niby wiadomo, a jednak jakby wiedza tajemna.

Powtórzę: świetna logistyka, nie ma nic wspólnego z dobrostanem uczestników relacji.

Jakie wyspy mogę sobie stworzyć?

– jazda na rowerze,

– medytacja,

– ćwiczenia,

– pisanie dziennika,

– tańce,

– kawka i pogaduszki (uwaga na jakość pogaduszek)

– chwila z książką,

– chwila z muzyką,

– kąpiel.

Chodzi tu o takie świadome robienie czegoś dla siebie w celu odzyskania przytomności umysłowej. Nie chodzi jednak o znieczulenie się serialem na Netflixie z paczką czipsów.

Te chwilę, nieważne jak krótkie, działają jak doładowanie. Dzięki nim odczuwamy radość, bo w mózgu wytwarzają się neuroprzekaźniki takie acetylocholina, serotonina, opioidy, dopamina. I to one dają poślizg dla myślenia. Bez nich jest zastój.

Dobrze jest się jeszcze porządnie pochichrać i poprzytulać zamiast myć podłogę na błysk. Sprawdziłam na własnej rodzinie.

Podobne tematy

Ostatnio dodane